
Kiedy kilka lat temu rozwijaliśmy Vercly Core, skupiliśmy się na jednym z największych problemów zespołów compliance i zakupów: rozproszonych źródłach danych.
Organizacje, które chciały zweryfikować kontrahenta, musiały ręcznie wchodzić do wielu rejestrów, pobierać dane, porównywać je, normalizować i dopiero na tej podstawie budować obraz ryzyka. W naszej prezentacji pokazujemy to jako „slajd spaghetti” – sieć połączeń między systemami, rejestrami i raportami. To nie była metafora. To była codzienność.
Nasz pierwszy produkt, Vercly Core, uporządkowało ten etap. Jednej interfejs (API), które zbiera dane z ponad 100 źródeł. Raport jest kompletny, spójny i gotowy do analizy.
Dość szybko okazało się, że dostęp poprzez interfejs, wymaga w wielu organizacjach czasu. Działy complice czy zakupów potrzebują szybkiej i łatwej w obsłudze aplikacji webowej. Wpisujesz NIP i w jednym miejscu otrzymujesz wszystkie dane w czytelnym raporcie. Z tej potrzeby zrodziło się Vercly GO! Bardzo intuicyjne i szybka w obsłudze aplikacja, dzięki, której w kilka sekund można zweryfikować kontrahenta.
Rozmawiając z setkami klientów szybko zrozumieliśmy coś istotnego… Raport to dopiero początek.
Moment, w którym raport przestaje wystarczać
W momencie, gdy raport trafia do analityka compliance, kupca czy operatora, zaczyna się prawdziwa praca.
Jeżeli wszystko jest „na zielono”, proces idzie dalej. Onboarding przebiega sprawnie, współpraca rusza.
Ale jeśli pojawia się ryzyko – sankcje, niepokojące dane finansowe, wątpliwości dotyczące struktury właścicielskiej – raport przestaje być odpowiedzią. Staje się punktem wyjścia do procesu.
Trzeba:
- przekazać sprawę do właściwej osoby,
- zebrać dodatkowe informacje,
- poprosić kontrahenta o wyjaśnienia,
- uzyskać opinię działu prawnego,
- czasem podjąć decyzję na poziomie zarządu.
W wielu organizacjach ten etap nadal odbywa się w mailach, plikach i rozmowach, które nie zostawiają uporządkowanego śladu. Status sprawy „wisi” gdzieś między zespołami, a historia decyzji rozmywa się w czasie.
To właśnie w tym miejscu narodził się pomysł Vercly ONE.
Weryfikacja to jedno, proces to drugie
Zrozumieliśmy, że rynek nie potrzebuje kolejnego raportu. Potrzebuje miejsca, w którym raport staje się częścią procesu.
Vercly ONE to centrum dowodzenia wszystkimi działaniami wokół kontrahenta. Gdy kontrahent jest już zaimportowany do systemu – zintegrowany z ERP, onboardingiem czy innym systemem centralnym. Wszystkie sprawy, decyzje, załączniki, statusy i historia trafiają do jednej przestrzeni.
Kluczową ideą Vercly ONE jest jedno źródło prawdy o kontrahencie. W praktyce oznacza to, że każda relacja ma swoją pełną historię: od pierwszego onboardingu, przez kolejne decyzje, po zmiany profilu ryzyka w czasie. Kontrahent może ewoluować, jego ryzyko może maleć lub rosnąć – system pokazuje zatem nie tylko stan obecny, ale całą drogę.
W tym kontekście mówimy o KYC File, czyli jednym pliku, który zawiera:
- aktualną ocenę ryzyka,
- dowody należytej staranności,
- historię zmian,
- informację o tym, kto i na jakiej podstawie podjął decyzję.
Dlaczego klienci zaczęli o to pytać?
Co ciekawe, Vercly ONE nie powstało w oderwaniu od rynku. Powstało z rozmów – opowiada Krzysztof Borcz, CEO Vercly.
Widzieliśmy, że zespoły compliance i zakupów nie mają swojego „centrum dowodzenia”. CRM ma sprzedaż. ERP ma finanse. Ale osoba odpowiedzialna za ryzyko kontrahenta często nie ma jednego miejsca, w którym widzi całość.
W praktyce to właśnie compliance officer albo kupiec musi łączyć dane, decyzje i procesy w głowie. Vercly ONE przenosi tę odpowiedzialność do systemu.
Dlatego zainteresowanie produktem pojawiło się jeszcze zanim go oficjalnie ogłosiliśmy. Klienci rozpoznali w nim odpowiedź na problem, z którym mierzyli się od lat – brak spójnego miejsca do zarządzania ryzykiem kontrahenta w czasie.
Elastyczność bez rewolucji IT
Od początku wiedzieliśmy też jedno: organizacje różnią się między sobą. Inaczej wygląda proces w banku, inaczej w spółce produkcyjnej, a jeszcze inaczej w firmie z rozbudowaną siecią dostawców.
Dlatego Vercly ONE zostało zaprojektowane jako rozwiązanie elastyczne. Workflow, statusy, role, widoczność pól czy dashboardy można dostosowywać bez angażowania zespołów deweloperskich i bez przebudowy całej architektury IT. System ma dopasować się do organizacji!
Więcej niż KYC
Z czasem naturalnie pojawił się kolejny krok. Skoro wszystkie procesy krążą wokół kontrahenta, dlaczego nie spiąć ich w jednym miejscu?
Dlatego Vercly ONE może być rozbudowywane o kolejne obszary:
- obieg umów z udziałem działu prawnego i zarządu,
- integrację z KSeF i proces fakturowania,
- identity verification,
- raportowanie ESG,
- procesy zakupowe i księgowe.
Zawsze w kontekście tego samego kontrahenta i jego profilu ryzyka.
Centrum dowodzenia
Najczęściej używamy jednej metafory:
Vercly ONE jest jak wieża kontroli lotów dla zespołów compliance i ryzyka. W organizacji może funkcjonować wiele systemów, ale brakuje miejsca, w którym ktoś patrzy na całość z perspektywy ryzyka i procesu.
Bo weryfikacja kontrahenta to jedno.
Ale zarządzanie nim w czasie… to coś zupełnie innego.
Jeśli w Twojej organizacji raport to dopiero początek długiego, ręcznego procesu – być może czas uporządkować go systemowo.
Porozmawiajmy o tym, jak Vercly ONE może wyglądać w Twoim środowisku.
Umów się na rozmowę lub demo i zobacz, jak może działać centrum dowodzenia dla Twojego zespołu compliance.
