POWRÓT

Od arkusza do automatyzacji. Jak wygląda wdrożenie Vercly oczami Customer Relationship Managerki?

Wiele zespołów compliance zaczyna w podobnym miejscu. Ręczne sprawdzanie kontrahentów. Dane z kilku rejestrów. Arkusze, które z czasem zaczynają żyć własnym życiem. I poczucie, że im firma rośnie, tym trudniej temu wszystkiemu podołać. 

Bardzo często słyszymy, że przed wdrożeniem Vercly sprawdzenie jednej firmy potrafiło zająć kilka godzin, a czasem nawet cały dzień – mówi Daria Mrugała-Nować, Customer Relationship Managerka w Vercly.

To właśnie w takich momentach pojawia się potrzeba zmiany. Nie po to, by zastąpić ludzi technologią, ale by zdjąć z nich najbardziej czasochłonne, powtarzalne zadania.

Technologia, która wspiera – nie zastępuje

Jednym z najczęstszych pytań, jakie słyszy Daria od nowych klientów, jest to, czy Vercly „zastąpi dział compliance”.

Zawsze podkreślamy, że nie o to chodzi. Vercly nie podejmuje decyzji za człowieka. Platforma porządkuje dane, automatyzuje weryfikację i daje pełny obraz ryzyka, ale finalnie decyzja o podjęciu współpracy nadal należy do zespołu – tłumaczy.

Dzięki temu compliance może skupić się na analizie i realnych wnioskach, zamiast na ręcznym zbieraniu informacji z wielu źródeł. To zmiana jakościowa, a nie tylko „szybsza wersja tego samego procesu”.

Wdrożenie bez chaosu

Wdrożenie nowego narzędzia często kojarzy się z długim procesem, stresem i oporem zespołu. W Vercly wygląda to inaczej.

W przypadku aplikacji webowej klienci zaczynają pracę zwykle po 7–10 dniach od podpisania umowy. Przy integracji API mówimy o około dwóch tygodniach – mówi Daria. – Wszystko zależy od zakresu i tego, jak klient chce korzystać z platformy.

Kluczowe jest to, że nikt nie zostaje z narzędziem sam. Każdy klient przechodzi onboarding, dostaje wsparcie i może stopniowo wdrażać kolejne moduły – bez konieczności uruchamiania wszystkiego naraz.

Modułowość współpracy

Jedną z największych wartości Vercly jest elastyczność. Platforma została zaprojektowana tak, by dopasowywać się do procesów firmy, a nie odwrotnie.

Są klienci, którzy zaczynają tylko od KYB. Po kilku miesiącach dochodzi AML, potem analiza ryzyka albo onboarding. Są też tacy, którzy z czasem rezygnują z jednego modułu, bo zmienia się ich model biznesowy – opowiada Daria.

To podejście daje zespołom poczucie kontroli. Nie ma sztywnych pakietów ani przymusu „brania wszystkiego”. Jest za to możliwość rozwoju razem z organizacją.

Obawy są naturalne – i da się je oswoić!

Zmiana narzędzia to także zmiana nawyków. Dlatego w rozmowach z klientami często pojawiają się obawy – o czas, o zespół, o reakcję użytkowników.

Zdarza się, że słyszymy: „Zróbmy to delikatnie, bo użytkownicy się zrażą” – mówi Daria z uśmiechem. – I to jest w porządku. Automatyzacja nie musi być rewolucją z dnia na dzień.

Właśnie dlatego wdrożenia w Vercly są prowadzone krok po kroku. Z myślą o ludziach, którzy będą z platformy korzystać na co dzień.

Dane, bezpieczeństwo i AI w tle

W pracy z danymi nie ma miejsca na kompromisy. Klienci chcą wiedzieć, skąd pochodzą informacje, jak są przetwarzane i jak zabezpieczone.

Dane są szyfrowane, przetwarzane zgodnie z obowiązującymi regulacjami, a modele AI wspierają analizę, ale nie działają w oderwaniu od kontroli człowieka – wyjaśnia Daria.

AI pomaga wykrywać powiązania, porządkować informacje i wskazywać potencjalne ryzyka. Ale to użytkownik decyduje, co dalej.

Platforma, która rośnie razem z firmą

Z perspektywy Customer Relationship Managerki najważniejsze jest jedno: Vercly nie jest narzędziem „na raz”.

To platforma, która zmienia się razem z klientem. I zawsze jest ktoś, z kim można porozmawiać – podsumowuje Daria.

Bo automatyzacja działa najlepiej wtedy, gdy idzie w parze z relacją.

Chcesz zobaczyć, jak Vercly może działać w Twoim zespole?

Nie musisz wdrażać wszystkiego od razu.

Możesz zacząć od jednego modułu, przetestować proces i zobaczyć, jak automatyzacja naprawdę odciąża compliance.

Umów krótką rozmowę lub poproś o demo!