
W świecie AML (Anti-Money Laundering) pewne scenariusze brzmią niemal filmowo, dopóki nie stają się rzeczywistością na naszym rodzimym rynku. Ostatnio głośnym echem odbiła się sprawa polskiej spółki Calllync Sp. z o.o., która trafiła na amerykańską listę sankcyjną OFAC (Office of Foreign Assets Control) z powodu powiązań z finansowaniem Hezbollahu. Choć dla wielu brzmi to egzotycznie, ten przypadek stanowi doskonałą lekcję dla instytucji obowiązanych w zakresie identyfikacji „czerwonych flag”.
Czy to było do przewidzenia?
Spółka Calllync Sp. z o.o. została zarejestrowana w Warszawie 22 listopada 2023 r. z minimalnym kapitale zakładowym w wysokości 5 tys. zł. Jako przeważający przedmiot działalności wskazano branżę oprogramowania i telekomunikacyjną. Choć parametry te są powszechne dla nowo powstających podmiotów, szczegółowa analiza od początku wykazywała istotne wskaźniki ryzyka:
- Adres w bloku: rejestracja pod adresem bloku (ul. Grzybowska 30/824 w Warszawie) przy braku fizycznego zaplecza operacyjnego.
- Struktura właścicielska i lokalny reprezentant: funkcję Prezesa Zarządu oraz wspólnika objął Daniel Hamie – obywatel Polski posiadający numer PESEL. Wykorzystanie polskiego obywatela miało na celu stworzenie pozorów niebudzącej podejrzeń, lokalnej działalności gospodarczej.
- Powiązania zagraniczne (PEP): drugim wspólnikiem i członkiem zarządu został Alaa Hassan Hamieh – obywatel Libanu i wuj Daniela Hamieha. Alaa Hamieh do grudnia 2025 r. pełnił funkcję Wiceprezesa Libańskiej Agencji Rozwoju Inwestycji (IDAL), co nadawało mu status osoby zajmującej eksponowane stanowisko polityczne (PEP).
Jak wynika z ustaleń OFAC, spółka uczestniczyła w transferze setek tysięcy dolarów do podmiotów powiązanych z zespołem finansowym Hezbollahu, stanowiąc część sieci, która od 2020 r. miała wygenerować ponad 100 mln USD na rzecz operacji terrorystycznych.
Moment krytyczny: zmiany w strukturze i błędy rejestrowe
Kluczowym momentem w nadzorze nad podmiotem była zmiana w strukturze organów i brak jej terminowego odzwierciedlenia w Centralnym Rejestrze Beneficjentów Rzeczywistych (CRBR).
Zgodnie z art. 61a ustawy o AML, instytucja obowiązana ma prawny obowiązek odnotowywania rozbieżności pomiędzy danymi zgromadzonymi w CRBR a informacjami o beneficjencie rzeczywistym ustalonymi w wyniku zastosowania własnych środków bezpieczeństwa finansowego (CDD). Przepis ten – uszczegółowiony w Komunikacie GIIF nr 37 – nakłada na instytucje obowiązek przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego, a w przypadku braku sprostowania danych przez klienta – przekazania zgłoszenia do Ministra Finansów. Brak spójności pomiędzy wpisami w KRS a zgłoszeniem w CRBR stanowił bezpośredni sygnał do wdrożenia wzmożonych środków bezpieczeństwa finansowego (EDD).
Ustawodawca nakazuje wyjaśniać wszelkie rozbieżności w rejestrach – jak widać na tym przykładzie, jest to wymóg jak najbardziej zasadny.
Jak Vercly pomaga unikać takich ryzyk?
Wykrycie takich powiązań w gąszczu codziennych operacji jest niezwykle trudne bez odpowiednich narzędzi. Vercly oferuje rozwiązanie w postaci alertów o zmianach rejestrowych. Dzięki takiej usłudze, instytucja obowiązana może otrzymać natychmiastowe powiadomienie o modyfikacjach w KRS. Jednakże sam alert o zmianie wpisu w KRS jest niewystarczający bez jednoczesnego uruchomienia mechanizmu pogłębionego badania (Media Screening / Adverse Media) oraz weryfikacji baz PEP. Kluczowym elementem umożliwiającym ocenę ryzyka Alaa Hassana Hamieha było ustalenie jego roli jako byłego Wiceprezesa agencji IDAL w Libanie oraz powiązań z podmiotami powiązanymi z bronią i telekomunikacją (takimi jak słoweńskie Calllync D.O.O. czy libańskie Seven Seas SAL).
W tym także pomoże Vercly.
Pozwala to na:
→ Błyskawiczne przejście do procedury wyjaśniania rozbieżności między KRS a CRBR.
→ Ponowną weryfikację beneficjentów rzeczywistych i ich statusu na listach sankcyjnych.
→ Przeprowadzenie pogłębionego media screeningu nowych osób w strukturze, co w przypadku Alaa Hamieha mogło dostarczyć kluczowych informacji jeszcze przed oficjalnym nałożeniem sankcji.
Dlaczego listy MSWiA i UE to za mało?
Obecnie spółka Calllync Sp. z o.o. figuruje na listach amerykańskich. To stawia przed instytucjami ważnym pytanie: czy Twój screening obejmuje tylko standardowe listy (MSWiA oraz UE), czy sięgasz głębiej?
Ujęcie Calllync Sp. z o.o. na amerykańskiej liście SDN OFAC dowodzi, że ograniczanie screeningu sankcyjnego wyłącznie do listy polskiego MSWiA oraz list Unii Europejskiej stwarza krytyczną lukę w systemie zarządzania ryzykiem.
Sankcje amerykańskie nakładane na podstawie rozporządzenia E.O. 13224 wiążą się z ryzykiem sankcji wtórnych. Dla instytucji finansowej obsługa podmiotu z listy OFAC oznacza ryzyko odcięcia od amerykańskiego systemu płatniczego i utraty relacji z bankami korespondencyjnymi w rozliczeniach USD. Posiadanie dostępu do międzynarodowych baz sankcyjnych oraz prowadzenie ciągłego monitorowania klientów to obecnie podstawowy wymóg odpowiedzialnego zarządzania ryzykiem AML/CFT.
